piątek, 3 stycznia 2014

Chapter 4

Odetchnęła z ulgą dopiero kiedy przed oczami zobaczyła znajome drzewa a skraju Zakazanego Lasu. Czarny Pan był dzisiaj z niej zadowolony, dlatego ją oszczędził. Lekka salwa cruciatusa była niczym w porównaniu z dniami, kiedy przychodziła na spotkanie z Nim bez nowych wiadomości lub kiedy On był w złym humorze. Teraz było inaczej. Nawet Rudolf się cieszył, że jego kociak poprawił humor Panu. Był z niej dumny, więc on także dzisiaj ją oszczędził i pozwolił po prostu się jej odprężyć i odpocząć w jego gabinecie w Malfoy Manor. W normalnych okolicznościach nie skorzystałaby z jego, tak nadmiernej, gościnności, ale nie chciała konfrontacji z Snapem. Musiała więc przeczekać kilka godzin z nadzieją, że nie będzie na nią czekał. Wiedziała iż musi zdać raport Dumbledorowi ze spotkania i nie napawało ją to entuzjazmem. Nie miała innego wyjścia jak od razu po aportacji udać się do jego gabinetu. W końcu nie była ani umierająca, ani poważnie ranna aby nie iść tam teraz. Jej rana w biodrze mogła poczekać tę przeklętą godzinę. Z takim właśnie nastawieniem ruszyła wyprostowana w stronę gabinetu dyrektora. Przeszła obok posągu po czym zapukała cztery razy do drzwi, tak już z przyzwyczajenia. Słysząc pozwolenie weszła do środka ściągając kaptur swojej czarnej peleryny.
- Długie spotkanie? - usłyszała głos dyrektora zza biurka. Spoglądał na nią z zaciekawieniem.
- Nie tym razem, Albusie. Coś mnie po prostu zatrzymało. - odparła chłodnym tonem Hermiona, a dyrektor ledwo powstrzymał się od wzdrygnięcia. Czasami nie mógł zrozumieć jak ta dziewczyna szybko się zmieniła. Miał wrażenie, że jeszcze wczoraj nakładała ona z błyskiem w oku Tiarę Przydziału. Teraz kiedy spoglądał w jej oczy nie widział tego błysku. Natrafił w nich na taflę lodu ukrytą za zimną, matową czekoladą.
- Jakieś informacje? - zapytał w końcu profesor. Normalnie zaproponowałby jej kubek gorącej czekolady, ale wciąż pamiętał jej ostatnią reakcję na to pytanie, więc wolał nie ryzykować. Hermiona skinęła głową po czym spojrzała w jego starcze oczy. Dumbledore zobaczył wtedy sekwencję wspomnień dziewczyny. Hermiona aportująca się pod Malfoy Manor. Hermiona wchodząca do sali zebrań. Hermiona zdawająca raport. Radość Voldemorta i jego zadowolenie z niej. Albus nie wiedział jak wiele z tych elementów jak zmienionych. Nie wiedział nic o cruciatusach, o Rudolfie, o obecności Snape'a.. Hermiona uznała, że z tym poradzi sobie sama, a Dumbledore nie musi o wszystkim wiedzieć. Kiedy wspomnienia się skończyły widziała zaskoczenie w oczach dyrektora.
- Zrobiłaś to co musiałaś zrobić, Hermiono. Jednak następnym razem bądź ostrożniejsza. Czy Severus był obecny na zebraniu? - zapytał Albus marszcząc czoło.
- Owszem. Czy nie przyszedł jeszcze do Ciebie, aby mnie odsunąć od wszystkiego? - zapytała dziewczyna zaciskając usta w poziomą kreskę.
- Był u mnie, jednak obawiam się, że jego raport różnił się od Twojego, Hermiono. Otóż w jego wspomnieniach szpieg, którego przestawił Tom miał zamazaną twarz. Niewidoczną dla nikogo z kręgu. Sądzę, że Voldemort zastosował jakieś zaklęcie, zapewne wymyślone przez niego samego, aby zatuszować Twoją tożsamość.
Hermiona była szczerze zdziwiona takimi informacjami, jednak jej twarz nie ukazywała tego. Nie mogła zdać sobie sprawy z tego, dlaczego jej tożsamość była tak ważna dla Voldemorta..
- Wezmę to pod uwagę, Albusie. Tymczasem mam do Ciebie prośbę. Chodzi o Dracona, Dracona Malfoya. Otóż chciałabym Cię prosić, o to abyś wysłał mu wiadomość iż żądasz jego obecności w Hogwarcie z powodu choroby Faweksa, a, jak wiesz, on jest dobry z zielarstwa i masz nadzieję iż pomoże Ci. Oznacz jako pilne. Mogłabym to zrobić sama, jednak obawiam się, że ktoś może przechwycić ten list, a moje pismo jest zbyt rozpoznawalne, abym mogła zostać anonimowa. To ważne, Albusie. - w oczach dziewczyny dyrektor zobaczył ten sam upór, z którym spotkał się z nią kilka dni temu na ich pierwszym spotkaniu, więc nie śmiał się sprzeciwiać. Skoro Hermiona mówiła, że ważne, to było to ważne.
- Dobrze. Postaram się wysłać ten list najszybciej jak to będzie możliwe.
- Dziękuję, w takim razie, ja udam się już do siebie. Chciałabym odpocząć. - dodała dziewczyna wstając z krzesła. Delikatnie skinęła głową w stronę dyrektora.
- Dobrej nocy, moja droga. - usłyszała jeszcze za sobą, kiedy szła już w stronę drzwi.
- Dla kogo dobrej dla tego dobrej, Albusie. - mruknęła cicho i wyszła z gabinetu.
Droga do jej pokoju zajmowała jej już o wiele mniej czasu niż zwykle, ponieważ zdecydowała się skorzystać z kilku przejść między obrazami. Towarzyszyły jej dziwne myśli, ale jakoś nie miała osoby, z którą mogłaby o nich porozmawiać. Dumbledore wydawał się być kompetentną osobą do owej rozmowy, ale on nie mógł się o niektórych sprawach dowiedzieć, co od razu go dyskwalifikowało na starcie. Snape miał podobne doświadczenie do niej, jednak on też nie wydawał się być najlepszym kandydatem. Zabiłby ją po pierwszym zadanym pytaniu, a na koniec dodał jeszcze szlaban do końca istnienia - jako duch, oczywiście, bo nic innego w Hogwarcie by z niej nie zostało! Owszem, był Ron i Harry, ale.. Ale nie chciała ich w to mieszać. Im później się dowiedzą tym lepiej. Harry ostatnio niezbyt dobrze znosi słowo "śmierciożerca" i "Voldemort" w jednym zdaniu.. A Ron.. Ten idiota odpada z samego powodu jego istnienia. Poza tym, to już mijał powoli 6 miesiąc odkąd się do niej nie odzywał. Co, z resztą, Hermiona przechodziła z wyraźną ulgą. W obecnej sytuacji najlepszym kandydatem do owej rozmowy wydawał się być Rudolf. Jednak Hermiona bała się, że wtedy jej humor pryśnie. On nie lubił, jak ona zadawała zbyt dużo pytań. Zwłaszcza jak chodziło o Czarnego Pana. Dlatego potrzebowała Draco.. Draco był jedyną osobą, która w obecnej sytuacji mogła jej pomóc. Już raz to zrobił. Może i tym razem uda się jej uzyskać jego pomoc? Z lekkim westchnięciem weszła do swoich pokoi. Szybko znalazła się przy swojej teczce z eliksirami i wsmarowała maść leczniczą w zranione miejsce na udzie. Co prawda mikstura nie działała od razu, ale Hermiona czuła się już lepiej ze świadomością iż zaraz się zagoi. Westchnęła cicho po czym odłożyła teczkę na miejsce i zabezpieczyła obronnymi zaklęciami. Chwilę później chwyciła swoją ulubioną piżamę i ruszyła w stronę łazienki. Potrzebowała swojego rytuału. Potrzebowała poczucia czystości. Dzisiaj, kiedy, jak nigdy wcześniej, została potraktowana tak łagodnie zarówno przez Czarnego Pana jak i Rudolfa, ta potrzeba była nieco mniejsza, ale to ją uspokajało. Nic nie koi zszarganych mięśni tak samo dobrze jak gorąca woda i olejki różane do kąpieli.

~*~

Praktycznie w tym samym momencie osoba przywdziana w czarny surdut zapinany na czarne guziki krążyła wokół dywanu w swoim salonie wnikliwie rozmyślając. Ktoś postronny mógłby stwierdzić iż Severus zaraz wydepcze dziury w owym dywanie, co na pewno spotkało by się z jego mrożącym w żyłach spojrzeniem i głośnym sprzeciwem. O czym tak rozmyślał Mistrz Eliksirów? Oh, to proste pytanie! Spokoju nie dawała mu tajemnicza tożsamość nowego szpiega Czarnego Pana prosto z Hogwartu. Intrygowało i irytowało go to jednocześnie. Jaka kobieta była by na tyle szalenie pokręcona aby pchać się prosto w łapy Voldemorta i to jako szpieg? Szpieg z Hogwartu.. To on był jedynym szpiegiem z Hogwartu, do jasnej cholery! To jemu ufał Czarny Pan. Severus po raz pierwszy od dość dawna poczuł strach. Co jeśli przestanie być pomocny? Co jeśli przestanie być użyteczny na rzecz nowego szpiega? Severus przystanął w końcu przyciskając dwa palce u nasady nosa. Był Mistrzem Eliksirów. Kto mógłby być bardziej użyteczny od niego? Snape westchnął cicho zamykając oczy. Wtedy przed nim znów stanęło wspomnienie wizualizujące ową tajemniczą kobietę. Jej głos dobiegał do niego jak zza mgły. Nie był w stanie rozpoznać tej postaci tylko po nim.. Brązowe, długie włosy widział bardzo dokładnie, ale twarz była tak samo niewyraźna dla oczy jak głos dla uszu.. Jakby Czarny Pan nie chciał zdradzić jej tożsamości. Czy była aż tak ważna? I skąd, do licha, wiedziała o tym, że Albus jest w Hogwarcie? Podwójny szpieg? Nie możliwe, wiedziałby o tym. Poza tym, w Hogwarcie nie ma nikogo nowego. Uczniowie wracając dopiero za niecałe dwa tygodnie.. Uczniowie.. Właśnie! Uczniowie!
- Cholera! To Granger! - wykrzyczał na cały gabinet, niczym eurekę, choć nawet sam nie zdawał sobie z tego sprawy i niemalże wybiegł z gabinetu nawet nie zamykając za sobą drzwi prowadzących do jego komnat..

8 komentarzy:

  1. Witaj :D
    No, udało mi się wpaść ;)
    Co ci chcę powiedzieć... Tak. Więc, masz naprawdę świetny styl. Wszelkie opisy czyta się niesamowicie dobrze i szybko i chciałoby się więcej.
    Moment z "eureką"... OMG. Moja rodzina tego nie wytrzyma, jeśli będę się częściej tak śmiać :D Brzuch mnie boli ze śmiechu. +10 do humoru w dniu dzisiejszym :D
    Pisz dalej, rozwijaj się, bo masz talent!
    Może się mylę, wtedy wybacz mi moją zuchwałość, ale... Twoje opowiadanie bardzo przypomina mi "When the Lioness Fights" ("Kiedy Lwica Walczy"). W nim Hermiona również zostaje Śmierciożercą. Potem przychodzi do Dumbledore'a i mówi mu o tym, on chce jej przeszkodzić, ale już za późno. Jest wykorzystywana seksualnie przez Lucjusza Malfoy'a, Voldemort też mówi do niej "zwierzątko", no i kończy się na tym, że zakochuje się w Severusie.
    Nie wiem, czy wzorujesz się na tamtym opowiadaniu. Jeśli jest to tylko przypadek, to wybacz mi. Jeśli jednak nie, to co ci mogę powiedzieć... "Kiedy Lwica Walczy" jest genialne i nic tego nie zmieni, ale myślę, że gdybyś podjęła swoją własną inwencję twórczą, byłoby o wiele ciekawiej.
    Nie zrażaj się mną, bo rzadko kiedy wszystko mi pasuje. Taki charakter... Dlatego ludzie patrzą na mnie z byka xD
    Pisz, bo, jak już mówiłam, masz talent!
    Beta nie jest konieczna, ale myślę, że mogłaby co nieco poprawić. Takie drobne literówki i błędy interpunkcyjne i ortograficzne (np. „niemożliwe” piszemy razem, a nie: „nie możliwe”).
    Myh, no i ja... bym zmieniłą czcionkę, powiem szczerze, na jakąś taką zwyklejszą, lepiej by się czytało, np. Comic Sans albo Georgia, no ale to już twoja inwencja twórcza.
    Czekam na następny rozdział, dodaję do obserwowanych, pozdrawiam i życzę dużo weny.
    Ale się rozpisałam o.O

    P. S. Zapraszam na swojego bloga ;) Dopiero prolog i 1 rozdział, ale powoli się rozkręcam :D
    http://snape-granger-inna-historia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej, rzeczywiście się rozpisałaś :)
      przyznam szczerze, że nigdy nie czytałam "Kiedy Lwica Walczy" ale czytałam coś w tym stylu na blog.onet jakiś czas temu.
      Dziękuję Tobie bardzo za te słowa, że mam talent. Jesteś jedyną z niewielu osób, które mi to przyznają i na prawdę, bardzo bardzo za to dziękuję.
      Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę :)

      Usuń
  2. Hermiona zwracająca się tak wprost do Albusa niezbyt mi się jakoś podoba....
    Ogólnie mi się podoba i ten Snape krzyczący "To Granger!" super :D
    Dużo weny życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, a raczej zdradzę rąbek tajemnicy, że niekiedy Hermiona będzie gorsza od Snape xD ale to moje własne spaczenie, ponieważ zawsze cierpię na ten syndrom, że moja główna postać kobiety jest głównie odzwierciedleniem mnie samej, cóż poradzić.. Mam nadzieję, że następny rozdział również przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  3. Po pierwsze i chyba najważniejsze. Gdzie ona zgubiła SZACUNEK? Rozumiem, że teraz stała się wyjątkowo ważna, podwójny szpieg i te sprawy. To jest oczywiste, że jej niewątpliwie wielkie ego wzrosło, jednak Dumbledore to dalej Dumbledore. Najwybitniejszy mag w czarodziejskim świecie! Na Merlina, nawet Severus ma do niego (specyficzny, ale jednak xd) szacunek.
    Dobra, koniec o tym, przechodzę dalej. :D
    Druga, dość istotna sprawa, która umknęła mi wcześniej, bo czytałam rozdziały na telefonie. Czcionka. Z początku wydaje się być fajna, jednak z czasem, jak wgłębiasz się w rozdział i multum linijek (xd) staje się nie czytelna. Tak tylko Cię informuję, żebyś wiedziała :D
    Po trzecie, w pewien sposób podziwiam Hermionę. Jest taka... inna. Niedobrze mi się robi, jak myślę sobie o niej i Rudolfie! Pomińmy fakt, że nie wyobrażam sobie Hermiony z inną osobą niż Mistrz Eliksirów. Od takie spaczenie zawodowe xd
    Po czwarte, bardzo podobało mi się przedstawienie Severusa. Chociaż w pierwszym momencie zdziwiłam się nieco, bo po poprzednim rozdziale byłam pewna, że rozpoznał Granger na herbatce u Voldemorta, ale szybko uświadomiłam sobie swój błąd i wzięłam na resztę poprawkę ^^
    To jak zorientował się, kim na prawdę jest Hermiona, było boskie. Oczywiście nikt inny nie wpadłby na to tak szybko. Tylko on umie korzystać ze swojego oczywistego geniuszu!
    Dobra, już kończę te peany do osoby Sevcia xd
    Podsumowując rozdział mi się bardzo podobał oraz czekam na resztę :D Dodaję Cię do śledzonych u mnie na blogu, więc nie musisz mnie informować o nowych notkach.
    Pozdrawiam i życzę udanego długiego weekendu ^^

    hogwardzki-trojkąt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hermiona nie zgubiła szacunku nigdzie. Ona po prostu w niektórych momentach będzie jeszcze gorsza od Snape, kiedy ktoś ją wyprowadzi z równowagi. Rozumiem, że to może się spotkać ze swoistym sprzeciwem od czytelników. Ale Rowlingowa Hermiona na pewno nie stała by się śmierciożercą i to z własnej woli. Proszę więc brać na poprawkę te kwestię :)
      Co do czcionki.. Pracuję nad tym, jednak żadna która mi się podoba nie jest bardziej czytelna od tej.. Ale przy najbliższej publikacji na pewno postaram się to zmienić.
      Co do reszty.. Nie mam już co mówić. Wszystko zostało powiedzone przeze mnie :) Dziękuję za te miłe słowa :)

      Usuń
  4. Z Hermiony niezłe ziółko się robi. Na dodatek chcesz sprowadzić Draco do szkoły, będzie się działo ;)
    Geniusz Severusa bez wątpienia, pięknie odgadł tożsamość drugiego szpiega :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będzie się działo na pewno, ale czy w tym kierunku.. cóż.. niekoniecznie :D

      Usuń